Wiele kobiet po trudnych relacjach przestaje ufać sobie.
Nie dzieje się to nagle.
To proces.
Najpierw słyszysz:
„Przesadzasz.”
„Znowu robisz problem.”
„Jesteś zbyt emocjonalna.”
„Źle to odebrałaś.”
A potem zaczynasz sama zadawać sobie pytania:
„Może naprawdę za dużo wymagam?”
„Może jestem zbyt wrażliwa?”
„Może problem jest we mnie?”
I właśnie wtedy powoli tracisz kontakt z własną prawdą.
Co robi z człowiekiem ciągłe podważanie emocji?
Kiedy przez długi czas ktoś podważa Twoje uczucia i potrzeby, organizm zaczyna funkcjonować w ciągłym stanie niepewności.
Przestajesz ufać swoim reakcjom.
Zaczynasz bardziej wierzyć cudzej interpretacji niż sobie.
To bardzo częsty efekt gaslightingu i emocjonalnego manipulowania.
Problem polega na tym, że po czasie taki głos zostaje już nie tylko w relacji.
On zaczyna żyć w Tobie.
I wtedy nawet po odejściu od toksycznej osoby nadal słyszysz w głowie:
„Nie przesadzaj.”
„Nie bądź problemem.”
„Nie potrzebuj za dużo.”
Twoje potrzeby nie są problemem
Potrzeba:
szacunku
jasnej komunikacji
bezpieczeństwa emocjonalnego
bliskości
odpoczynku
przestrzeni dla siebie
nie jest „wymaganiem z kosmosu”.
To podstawowe ludzkie potrzeby.
I bardzo wiele kobiet po trudnych relacjach musi nauczyć się tego od nowa.
Bo przez lata funkcjonowały bardziej wokół cudzych emocji niż własnych.
Przyzwyczaiły się do:
minimalizowania siebie
tłumaczenia innych
rezygnowania z własnych granic
przepraszania za swoje potrzeby
Aż w końcu zaczęły wierzyć, że oczekiwanie szacunku jest egoizmem.
Dlaczego tak trudno uwierzyć sobie?
Bo bardzo często ten mechanizm zaczyna się dużo wcześniej niż w związku.
Jeśli w dzieciństwie Twoje emocje były ignorowane albo wyśmiewane, mogłaś nauczyć się, że:
„dobre” dziecko nie sprawia problemów
potrzeby innych są ważniejsze
trzeba się dostosować, żeby być kochaną
I wtedy w dorosłym życiu pojawia się ogromny lęk przed byciem „za bardzo”.
Za emocjonalną.
Za wymagającą.
Za trudną.
Dlatego wiele kobiet bardziej boi się wyrazić swoje potrzeby… niż żyć w relacji, która je rani.
Powrót do własnej prawdy
Zdrowienie zaczyna się od bardzo prostego, ale trudnego momentu:
uznania własnego doświadczenia.
Bez tłumaczenia go.
Bez umniejszania.
Bez pytania innych, czy „masz prawo tak czuć”.
W pracy systemowej często widzę, że największą zmianą nie jest nawet odejście z relacji.
Największą zmianą jest moment, kiedy kobieta po raz pierwszy naprawdę mówi sobie:
„To, co czuję, jest ważne.”
I właśnie wtedy zaczyna wracać do siebie.
Nie do wersji, która cały czas się dopasowuje.
Tylko do tej, która nie musi już przepraszać za swoje istnienie.

Bycie dzieckiem w dzieciństwie nie było dane każdemu.
Ja nauczyłam się być dorosła już jako siedmiolatka.
Dziś pomagam kobietom zdejmować zbroje, które kiedyś pomagały im przetrwać - ale dziś nie pozwalają naprawdę żyć.
Ebooki do pobrania

z której pochodzę

Trauma nie zawsze
zostawia siniaki.
Czasem zostawia kobietę,
która całe życie musi być silna.
Tworzę przestrzeń dla kobiet gotowych wrócić do siebie.
„Cisza, z której pochodzę” to historia o wychodzeniu z trybu przetrwania i wracaniu do siebie.