Kiedy wreszcie zaczyna Ci się układać, pojawia się lęk? To może być nieświadoma lojalność wobec cierpienia w rodzinie.
To moment, którego wiele kobiet nie rozumie.
Wreszcie pojawia się coś dobrego.
Nowa relacja.
Awans.
Więcej pieniędzy.
Spokój, na który czekałaś od lat.
I nagle… coś się zmienia.
Zaczynasz się wycofywać.
Robisz się drażliwa.
Wywołujesz konflikty.
Albo pojawia się dziwny, niewytłumaczalny lęk.
Jakby jakaś część Ciebie nie umiała tego przyjąć.
I wtedy często pojawia się pytanie:
„Dlaczego sabotuję własne szczęście?”
W pracy systemowej bardzo często okazuje się, że problemem nie jest brak gotowości na cierpienie.
Problemem jest brak gotowości na dobre życie.
Lęk przed „lepszym losem”
W systemach rodzinnych bardzo silnie działa potrzeba przynależności.
Dziecko chce należeć do swojej rodziny za wszelką cenę.
Nawet jeśli oznacza to rezygnację z własnej lekkości czy szczęścia.
Jeśli kobiety w Twojej rodzinie były samotne, przeciążone albo nieszczęśliwe, część Ciebie może nieświadomie wierzyć:
„Nie mogę mieć łatwiej niż one.”
„Nie wypada mi być szczęśliwszą.”
„Jeśli pójdę dalej, zostawię je.”
I właśnie wtedy pojawia się sabotaż.
Nie dlatego, że nie chcesz dobra.
Tylko dlatego, że dobro zaczyna zagrażać Twojemu poczuciu przynależności.
Dlaczego cierpienie wydaje się „bezpieczne”?
To bardzo trudny paradoks.
Ale dla wielu osób cierpienie jest bardziej znajome niż spokój.
Jeśli od dziecka organizm funkcjonował w napięciu, chaosie albo emocjonalnym przeciążeniu, szczęście może wydawać się… obce.
A to, co obce, układ nerwowy często odbiera jako zagrożenie.
Dlatego wiele kobiet mówi:
„Kiedy wreszcie jest dobrze, zaczynam czuć niepokój.”
To nie jest przypadek.
To konflikt między:
pragnieniem szczęścia
a
lojalnością wobec systemu rodzinnego
Czy Twoi przodkowie naprawdę chcieliby, żebyś cierpiała?
W pracy systemowej często pojawia się bardzo poruszający moment.
Kobieta zaczyna widzieć, że przez lata próbowała „być lojalna” wobec cierpienia swojej mamy albo babci.
Jakby mówiła:
„Jeśli będę cierpieć jak Wy, nadal będę do Was należeć.”
Ale prawda jest często zupełnie inna.
Nasi przodkowie bardzo rzadko chcieliby, żebyśmy powtarzali ich ból.
Ich trud miał sens właśnie po to, żeby kolejne pokolenie mogło żyć lżej.
I czasem największym aktem szacunku wobec rodziny nie jest cierpienie razem z nią.
Tylko pozwolenie sobie na inne życie.
Jak przestać sabotować dobro?
Zmiana zaczyna się od zauważenia, że szczęście nie jest zdradą.
Nie musisz już udowadniać swojej przynależności przez poświęcenie.
Nie musisz wracać do chaosu tylko dlatego, że jest znajomy.
Możesz kochać swoją rodzinę…
i jednocześnie wybrać własne życie.
I właśnie wtedy zaczyna pojawiać się coś nowego:
gotowość na przyjęcie dobra bez poczucia winy.

Bycie dzieckiem w dzieciństwie nie było dane każdemu.
Ja nauczyłam się być dorosła już jako siedmiolatka.
Dziś pomagam kobietom zdejmować zbroje, które kiedyś pomagały im przetrwać - ale dziś nie pozwalają naprawdę żyć.
Ebooki do pobrania

z której pochodzę

Trauma nie zawsze
zostawia siniaki.
Czasem zostawia kobietę,
która całe życie musi być silna.
Tworzę przestrzeń dla kobiet gotowych wrócić do siebie.
„Cisza, z której pochodzę” to historia o wychodzeniu z trybu przetrwania i wracaniu do siebie.