Czujesz, że ciągle musisz być idealna, żeby zasłużyć na miłość? To może być echo trudnego dzieciństwa.
Wiele kobiet dorastających w trudnych domach ma jedno ukryte przekonanie:
„Muszę być idealna, żeby zasłużyć na miłość.”
Dlatego tak często w dorosłym życiu pojawia się perfekcjonizm.
Ciągłe poprawianie siebie.
Praca nad sobą bez końca.
Poczucie, że „jeszcze coś trzeba naprawić”.
Na zewnątrz możesz wyglądać na silną i poukładaną.
Ale w środku często jest napięcie.
Jakbyś przez całe życie próbowała udowodnić, że jesteś „wystarczająca”.
To bardzo częste u osób z rodzin dysfunkcyjnych — DDA i DDD.
Bo kiedy dorastasz w domu, w którym brakuje bezpieczeństwa emocjonalnego, dziecko bardzo szybko zaczyna szukać sposobu, żeby zasłużyć na spokój i akceptację.
I często wybiera perfekcję.
Perfekcjonizm nie bierze się z ambicji
Wiele osób myśli, że perfekcjonizm oznacza wysokie standardy.
Ale bardzo często pod perfekcjonizmem kryje się lęk.
Lęk przed odrzuceniem.
Przed krytyką.
Przed tym, że jeśli popełnisz błąd — stracisz miłość albo akceptację.
Dlatego kobiety z rodzin dysfunkcyjnych często żyją w ciągłym napięciu:
analizują każde słowo
boją się rozczarować innych
mają trudność z odpoczynkiem
czują, że zawsze powinny robić więcej
I nawet kiedy osiągają sukcesy, nadal mają poczucie:
„To jeszcze nie wystarczy.”
Ciężar lojalności rodowej
W pracy systemowej bardzo często widzę coś jeszcze głębszego.
Nie chodzi tylko o dzieciństwo.
Chodzi o lojalność wobec cierpienia w rodzinie.
Może Twoja mama była nieszczęśliwa.
Może całe pokolenia kobiet w rodzinie żyły w poświęceniu, zmęczeniu albo zależności.
I wtedy bardzo trudno pozwolić sobie na inne życie.
Bo pojawia się nieświadome poczucie winy:
„Kim jestem, żeby mieć łatwiej?”
„Czy mam prawo być szczęśliwa, jeśli one nie mogły?”
To właśnie tutaj wiele kobiet zatrzymuje samych siebie.
Nie dlatego, że nie chcą zmiany.
Ale dlatego, że część z nich nadal jest lojalna wobec bólu systemu rodzinnego.
Możesz wybrać inaczej
Najtrudniejsze w zdrowieniu nie jest nauczenie się nowych zachowań.
Najtrudniejsze jest pozwolenie sobie na inne życie.
Na spokój.
Na lekkość.
Na relację, w której nie trzeba zasługiwać.
I właśnie dlatego tak ważne jest oddzielenie:
co naprawdę jest Twoje
a co niesiesz z historii swojej rodziny
Możesz kochać swoją rodzinę…
i jednocześnie przestać powtarzać jej cierpienie.
To nie jest zdrada.
To jest moment, w którym Twoje życie zaczyna naprawdę należeć do Ciebie.

Bycie dzieckiem w dzieciństwie nie było dane każdemu.
Ja nauczyłam się być dorosła już jako siedmiolatka.
Dziś pomagam kobietom zdejmować zbroje, które kiedyś pomagały im przetrwać - ale dziś nie pozwalają naprawdę żyć.
Ebooki do pobrania

z której pochodzę

Trauma nie zawsze
zostawia siniaki.
Czasem zostawia kobietę,
która całe życie musi być silna.
Tworzę przestrzeń dla kobiet gotowych wrócić do siebie.
„Cisza, z której pochodzę” to historia o wychodzeniu z trybu przetrwania i wracaniu do siebie.